piątek, 30 września 2016

Kołobrzeg wrzesień 2016r.

Za namową przyjaciół pojechaliśmy na tygodniowy wypoczynek do Kołobrzegu. Gdyby nie plecy taty pobyt był mega udany. Pogoda jak w środku lata, temperatura powyżej 20 stopni, słoneczko i zero wiatru, jednym słowem było cudownie.
Kołobrzeg sam w sobie to bardzo ładne miasto, dostosowane do osób ON, ogrom uliczek po których można godzinami spacerować, dużo zieleni, zjazdy na plażę dla wózkowiczów.
Ze względu iż było po sezonie wakacyjnym tłumów brak, plaża ogromna, woda czyściutka.
Szczerze polecam miasto, bo jest co pozwiedzać i gdzie pospacerować.
Hubert jak zawsze nad morzem był w siódmym niebie, miał plaże prawie dla siebie, kopał swoje "doły" i wdychał jod. Wieczorami padał i spał do rana bez większych problemów.
Jednym słowem chcemy tam wrócić.























wtorek, 13 września 2016

Wyjazdowy weekend.

Wrzesień czy to środek lata? Jednak wrzesień. Nie pamiętam tak słonecznego i ciepłego września. Dlatego korzystając z jego uroków weekend postanowiliśmy spędzić go na zwiedzaniu.
W sobotę padło na Rymanów Zdrój. Rymanów to miasteczko kardiologiczne, klimat służy zarówno sercowcom jak i astmatykom. Hubert bardzo dobrze zniósł cały pobyt. Zwiedziliśmy Rymanów wzdłuż i wszerz. Jedyny minus był taki iż do pijalni wód nie wjechaliśmy wózkiem bo drzwi były za wąskie.










W niedzielę pojechaliśmy nad Solinę. Tym razem pojechaliśmy na dwa samochody. Hubert uwielbia towarzystwo a dzięki nim czas nam bardzo mile płynął. Pogoda dopisała, słoneczko świeciło.








sobota, 6 sierpnia 2016

Szpital i zaplenie oskrzeli.

Niestety Hubert we środę już tak się rozkaszlał że trzeba było pojechać z nim do szpitala, do tego morfologia tak spadła że Panie w laboratorium mało nie padły HGB-4,4g/dl.
Na izbie przyjęć poszło dość sprawnie, badania i od razu na oddział, tam jak zawsze zamieszanie bo wolnych sal brak, po 3 godzinach oczekiwania sala się znalazła, o 10;15 udało się Huberta podkuć i pobrać krew na cito do krzyżówki. Niestety to cito trwało aż do 17. Dopiero po 17 Hubert odstał krew. Pierwsza jednostka zeszła w ciągu godziny, drugą dostał przed 19.
Od piątku Hubert przestał gorączkować, ale pojawiły się wymioty. Jedni lekarze przychodzili i twierdzili że tak ma być bo ma dużo zalegań, drudzy kazali podawać syrop na kaszel. Po weekendzie kaszel się nasilał, tak że nocki były nieprzespane, kilka razy musiałam przebierać pościel i całego Hubcia, oczywiście pies z kulawą nogą do naszej sali nie pokwapił, bo po co.
Po raz kolejny oceniam szpital w Rzeszowie krytycznie. Gdyby nie ŚDM wybrałabym Kraków a nie Rzeszów.
Wyszliśmy po tygodniu, ze zmianami osłuchowymi, ( a bardziej nas wyrzucono, bo zajmujemy salę) z antybiotykiem który nie podaje się bo dziecko choruje na padaczkę, całe szczęście że w aptece Panie nas znają i zakazały nam go podawać, w domu miałam jeszcze inny antybiotyk i po konsultacjach z lekarzami w Krakowie podałam.
W piątek pojechaliśmy na kontrolę do punmunologa, osłuchowo czysto, robimy nadal inhalacje i podajemy leki.
Mam nadzieje że z dnia na dzień będzie lepiej, kaszel minie a  forma i apetyt Hubcia wróci do normy.

niedziela, 24 lipca 2016

Chorujemy :(

Odkąd przyjechaliśmy z turnusu w Międzywodziu Hubert kaszlał, zaczął kaszleć już w trakcie turnusu, najczęściej z rana po nocy, gdy tylko wróciliśmy byliśmy na kontroli, osłuchowo czysto, robić tylko inhalacje. Niestety w piątek Hubert już tak się rozkaszlał że pediatra przepisała antybiotyk bo było słychać pojedyncze furczenia w oskrzelach, później doszła gorączka. Najgorsze są noce bo kaszel bo strasznie męczy. Mam nadzieje że z dnia na dzień będzie lepiej, bo nie chciałabym aby powtórzyła się sytuacja z marca i pobytem w szpitalu.
Dlatego prosimy wszystkich o moc uzdrawiaczy.

Na koniec zaległe zdjęcia z wesela Karolinki i Mateusza, 2 lipca 2016r.
<

15-te urodziny Huberta.

22 lipca 2016r. Hubert skończył 15 lat. 15 lat na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie.
Kochany syneczku życzymy Ci wszystkiego najlepszego, dużo zdrówka, uśmiechu i spełnienia marzeń!
Mama i Tata.

czwartek, 21 lipca 2016

Turnus rehabilitacyjny, Międzywodzie 2016r.

Jak co roku o tej samej porze wyjeżdżamy na turnus rehabilitacyjny. Początek lipca spędzamy w Międzywodziu. W tym roku pogoda nas nie rozpieszczała, nie było 30 stopniowych upałów, w ciągu dwóch tygodni padało dwa dni od ran do wieczora. Pozostałe dni były ok.
Hubert jak zawsze był mega zadowolony, choć w tym roku widać skutki uboczne brania leków na padaczkę. Dłużej spał i szybko się nudził. Ale jedno się nie zmieniło miłość do gokartów. Choć w tym roku nie chciał sam jeździć, tylko wolał siedzieć i rozkazywać w którą stronę jechać.
Towarzystwo od lat się nie zmienia więc znamy się jak "łyse konnie" Było wspólne plażowanie, spacery, ogniska, wspólne wypady na lody, rybki czy pizze.
Pod koniec turnusu większość dzieci była na antybiotyku, my przyjechaliśmy z mokrym kaszlem. Póki co osłuchowo czysty, robimy inhalację i mamy nadzieje, że szybko kaszel nam minie bo już za kilka dni czeka nas impreza urodzinowa Huberta.
Mam nadzieje, że za rok również zdrowie nam pozwoli na wyjazd, bo Hubert uwielbia palże i zabawę wśród dzieci.

piątek, 1 lipca 2016

Koniec roku szkolnego.

Koniec roku szkolnego, można rozpocząć wakacje. 24 czerwca Hubert odebrał swoje świadectwo.
I jak nigdy dotąd odebrał Je na terenie swojej szkoły. Teraz przed nami dwa miesiące wolności, choć powiem szczerze że mnie nie przeszkadza nauka Huberta i chyba On sam wolałby mieć zajęcia nawet w wakacje.