Zapraszam do oglądania zdjęć.

Wszystko co dobre szybko się kończy...I jak co roku o tej samej porze jeździmy na turnus rehabilitacyjny do Miedzywodzia nad morze. W tym roku pojechaliśmy w 5 zabierając ze sobą jeszcze dwie babcie. Cały turnus wspominam bardzo dobrze i jeśli zdorowie pozwoli to za rok też tam pojedziemy.
Pogoda była znośna, nie było mega upałów jak w zeszłym roku, ale ogólnie było ok. Codzienniechodziliśmy na plażę, były spacerki, gofry i lody ma się rozumieć i o dziwo przytyłam niecały kilogram...a wieczorami wspólne wypady do knajpki tuż przy plaży gdzie serwowali przepyszne makarony i sałatki, nie wspominając już o kolorowych drinkach.
Nie będę pisać nic więcej tylko pokaże Wam zdjęcia.